poniedziałek, 28 grudnia 2015

Niedziela dla Włosów (2) Kallos Hair Botox

Miało być tak pięknie a wyszło jak zawsze :) Niedziele dla włosów miały pojawiać się co tydzień, a ostatnia (i jak do tej pory jedyna) została opublikowana w listopadzie ;) No ale cóż bywa i tak :P Nie żebym przez prawie cały grudzień nic dla moich kudłów nie robiła! Wręcz przeciwnie! Olejowałam je regularnie co tydzień (Sesa i oliwa z oliwek), używałam masek lub odżywek po każdym myciu - co robię już od bardzo dawna, no i starałam się pamiętać o zabezpieczaniu końcówek :) Po prostu nie miałam czasu na robienie zdjęć włosom przez co nie było sensu wrzucać na bloga zdjęć samych kosmetyków jeśli nie mogłam Wam pokazać efektu jaki miały na moich włosach. Wracając do tematu, dzisiaj mam dla Was kolejną niedzielę dla włosów, którą publikuję w poniedziałek, a jak! Tak serio, to zaczęła się w niedzielę więc aż tak bardzo nie mija się z prawdą tytuł posta.




Moja dzisiejsza niedziela dla włosów była raczej minimalistyczna. Wczoraj wieczorem naolejowałam włosy olejkiem Bielenda Awokado o którym pisałam już tutaj. Sprawdził się tak jak zawsze czyli bardzo dobrze :) Włosy zaplotłam w dobieranego i poszłam spać. Rano umyłam kudły szamponem Dove Nourishing Oil Care, który przyniósł mi gwiazdor :) Muszę przyznać, że jestem nim miło zaskoczona. Ma fajny i pięknie pachnie! Sama bym go raczej nie kupiła, bo już od dawna unikam szeroko reklamowanych produktów do włosów ale jednak cieszę się, że ten wpadł w moje ręce! Włosy są po nim gładkie i błyszczące i nawet się nie puszą ;)

Następnie nałożyłam na włosy maskę Kallos Hair Botox. Osobiście uważam, że jest ona trochę niedoceniana w blogosferze, ponieważ rzadko mogę coś o niej poczytać na innych blogach. Napiszę więc o niej kilka słów tutaj. 


Kupiłam ją już dość dawno właściwie przez przypadek. Chciałam kupic Kallos Keratin ale dziewczyna przede mną w sklepie wzięła ostatnią! Jak mogła, nie? Zaczęłam więc przeglądać pozostałe dostępne maski i padło na Hair Botox, bo zależało mi na keratynie w składzie. Dodatkowo Hair Botox zawiera jeszcze kolagen i kwas hialuronowy. Taka mieszanka doskonale odżywia moje włosy, są gładkie, miękkie i błyszczące. Nie puszą się, są dobrze dociążone ale jednocześnie odbite od nasady. Chociaż to może zasługa tego, że zazwyczać jak już lekko przeschną to zawiązuje je w koczka ślimaczka i zostawiam tak zawinięte aż wyschną.  Maska, jak każdy Kallos, jest bardzo wydajna. Otrzymujemy ją w dużym, litrowym opakowaniu i z powodzeniem starczy na dobrych kilka miesięcy częstego stosowania nawet na długich włosach. Kallosa trzymałam na włosach około 20 minut i to jest wystarczający dla mnie czas. Nie potrzebuję trzymać masek czy odżywek na włosach dłużej niż 20-25 minut, bo nie zmienia to ich działania (testowałam na wielu produktach). Następnie wtarłam w końcówki jedwab w płynie z Green Pharmacy. 

Na pewno jesteście ciekawe jak moje włosy się prezentują po tych zabiegach! No to łapcie kilka zdjęć:

bez lampy
z lampą
i znowu bez lampy ;)
I jak Wam się podoba efekt? Mi bardzo, zwłaszcza w dotyku :) Używacie tego Kallosa? Jak nie to który jest Waszym ulubionym? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! Będzie mi bardzo miło :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...